14.09.2014

Unexpected [22]

Grace's P.O.V

Siedziałam na łóżku, bawiąc się tkaniną od kołdry, jednocześnie próbując odwrócić mój umysł pełen różnych myśli. Nudziłam się i nie mogłam wyrzucić kłótni z Justinem z mojej głowy. Nie miałam na myśli tych wszystkich rzeczy, które do niego powiedziałam, ale swoją drogą, on też powiedział swoje rzeczy i jestem pewna, że miał je na myśli. 
Nie rozmawiałam z nim od ostatnich paru dni i niespodziewanie i denerwująco, tęskniłam za nim. Nie próbował się ze mną skontaktować. Żadnych przeprosin ani oznak, że się poprawił. Wyraźnie mu nie zależało i to sprawiło, że moje serce zakuło, ponieważ mi zależało, a mu nie. Byłam tak głupia, aby myśleć że mu zależy, jasno objaśnił że nie pakuje się w związki. Ale to nie zatrzymało mnie przed zakochaniem się w nim – i to bardzo.
Usłyszałam stłumione męskie głosy na dole i byłam pewna, że to był Justin i Ryan, co od razu sprawiło, że mój żołądek skręcił się ze zdenerwowania. Moi rodzice wyszli i wcześniej byłam sama w domu – stąd moja nuda, ale teraz mój brat był tutaj i przyprowadził ze sobą osobę, którą desperacko chciałam zobaczyć i którą w tym samym czasie chciałam desperacko uniknąć.
Moja ciekawość wzięła górę nade mną, więc wstałam z łóżka i udałam się na dół, idąc za dźwiękiem stłumionych głosów. Dotarłam do ostatniego stopnia, po czym moja głowa obróciła się w bok, aby spotkać się ze spojrzeniem zarówno Ryan'a jak i Justin'a. Ale usta Ryan'a uformowały się w uśmiech natomiast Justin'a w ciasną, prostą linie.
-Grace, osoba którą chciałem zobaczyć,- uśmiechnął się promiennie Ryan, kiedy weszłam głębiej do kuchni dołączając się do chłopaków, po czym wysłałam Ryan'owi zmieszane spojrzenie, kompletnie ignorując Justin'a. 
-Tata się już uspokoił?- zapytał sprawiając, że Justin lekko się spiął obok niego.
-Trochę,- poinformowałam go, moje oczy mrugnęły do Justin'a zanim z powrotem spojrzałam na Ryan'a dając mu łagodny uśmiech.
-Dobrze, bo chcę w następny weekend, jak rodzice wyjadą jechać do Montreal'u z chłopakami,- powiedział sprawiając, że moje oczy rozszerzyły się. Montreal był cztery godziny drogi stąd i to bez autostrady, mój tata nigdy by na to nie pozwolił.
-I co ja mam robić?- zapytałam, złączając brwi w zamieszaniu. 
-Zostań z przyjaciółmi czy coś,- wzruszył ramionami dając mi nieco winne spojrzenie.
-I naprawdę myślisz, że ojciec pozwoli ci jechać z chłopakami do Montrealu?- zapytałam z niedowierzaniem w mojej głowie.
Pokręcił głową, -Oczywiście, że nie. Powiem mu, że jadę z rodziną Dylan'a, nie dowie się - ponownie wzruszył ramionami rzucając głupkowaty uśmieszek w stronę Justin'a, aby ponownie się odwrócić. Dylan był jednym z przyjaciół Ryan'a, znali się od przedszkola i w przeciwieństwie do Justin'a, był przyjacielem, którego mój tata zdecydowanie akceptuje. 
-Świetnie,- wymamrotałam, opuszczając ramiona po czym chwyciłam szklankę, napełniając ją wodą z kranu i wypijając ją do dna.
Czułam jak głębokie spojrzenie Justin'a wierciło dziurę w moich plecach podczas, gdy skręcałam się pod jego intensywnym spojrzeniem. Odwróciłam się, dzięki czemu nasze oczy się spotkały powodując, że połknęłam nerwowo ślinę. Ryan był zajęty swoim telefonem i nagle poczułam, jakbym była tylko ja i Justin w pokoju. Jego oczy powędrowały w dół mojego ciała, po czym oblizał dolną wargę prawie jakby mi dokuczał. Chciałam na niego krzyknąć, ale wiedziałam że nie mogłam bo Ryan był obecny. I mogłam zobaczyć te rozbawione spojrzenie w oczach Justin'a z powodu tego, że czułam się nieswojo w tej sytuacji.
-Powinniśmy iść Ryan,- w końcu Justin się odezwał, zrywając swoje spojrzenie ode mnie i zwracając swoją uwagę na Ryan'a. 
-Kluby są po to, aby do nich chodzić a dziewczyny do dymania,- wysłał złowrogi uśmieszek w moją stronę sprawiając, że moje serce zakuło mnie na przeciw piersi.
-Jesteś odrażający,- wymamrotałam pod nosem wystarczająco głośno, aby Justin mnie usłyszał, kręcąc głową w niedowierzaniu. Ryan wydał z siebie jakiś szum zwracając swoją uwagę na mnie,
-Wychodzimy, do zobaczenia Grace,- powiedział po czym oby dwoje opuścili kuchnie, przed Justin wysyłając mi figlarne oczko sprawiając, że spojrzałam gniewnie na niego, dostawał mi się pod skórę i kochał każdą sekundę tego. 

______________________________________________________


Wciąż byłam zdenerwowana zachowaniem Justin'a tak, że postanowiłam, że też mogę grać w te jego dziecinne gierki. Dzisiaj szłam na dwór z Brad'em i tak, czułam się ekstremalnie źle za wykorzystywanie Brad'a. Ale wiedział, że jesteśmy tylko przyjaciółmi, podczas kiedy Justin nie, więc mam nadzieję, że będzie zazdrosny. Nadzieja jest operacyjnym słowem. 
Idziemy do kawiarni w mieście, tak jak wtedy Brad chciał po szkole pewnego dnia. Powiedziałam Ryano'wi że wychodzę i polegałam na nim, że powie to Justin'owi i potem mam nadzieję, że będzie zazdrosny. Ale Justin zawsze był panem-niewzruszonym, więc zaczęłam wątpić w mój plan.
Weszłam do kawiarni, zauważając Brad'a siedzącego przy stole, jego twarz rozpromieniła się kiedy mnie zobaczył. 
-Hej Grace,- uśmiechnął się promiennie co odwzajemniłam, dołączając do niego przy stole. -Miło cię widzieć, nie widziałem cię przez jakiś czas,- powiedział, rzucając mi ciepły uśmiech po czym odzwierciedliłam jego działania. 
-Wiem, byłam dość zajęta, powtarzając materiał i w ogóle,- powiedziałam wysyłając mu przepraszające spojrzenie. 
-Tak, wiem co masz na myśli,- powiedział przerywając. Dźwięk mojego telefonu zaskoczył mnie sprawiając, że wyskoczyłam ze skóry. Szybko wymamrotałam przepraszam zanim chwyciłam telefon z mojej torebki, czytając wiadomość która wyświetliła się na ekranie.

Od: Justin.

Mówiłem ci, że masz trzymać się z dala od chłopca z kółka zadania domowego. Posłuchasz mnie kiedykolwiek?

Poczułam jak mój żołądek zaroił się zdenerwowaniem po czym poczułam jak chłód wystrzelił w mój kręgosłup na jego tępe słowa. Mój plan niewątpliwie zadziałał. Ale wciąż byłam na niego zła i kompletnie byłam zamieszana w swoich uczuciach. 
Nie odpowiedziałam mu, chowając telefon z powrotem do torby i zwracając moją uwagę ponownie na Brad'a. I przecież był moim przyjacielem i lubiłam spędzać z nim czas. 
Spędziliśmy resztę popołudnia na śmianiu się, rozmawianiu i robieniu wszystkiego na szczęście oprócz myślenia o żadnych myślach związanych z Justin'em. Obecnie byłam w samochodzie Brad'a i jak gentleman zaoferował mi, że mnie odwiezie do domu, oszczędzając moje nogi. 
Zaparkował przed moim domem gasząc silnik. 
-Dzięki Brad za dzisiaj, dobrze się bawiłam,- uśmiechnęłam się promiennie.
-Ja też,- odpowiedział, odzwierciedlając mój uśmiech. Pożegnaliśmy się po czym wysiadłam z samochodu, idąc ścieżką i wchodząc do środka domu.
Weszłam głębiej do domu po zatrzaśnięciu drzwiami za sobą. Prawię dostałam mini atak serca, kiedy znajoma postać stała w kuchni łapiąc mój wzrok i sprawiając, że wyskoczyłam z własnej skóry. Justin stał tam niechlubnie, głupkowaty uśmieszek był nietknięty na jego twarzy, a jego oczy promieniowały rozbawieniem na moją reakcję.
-Co ty tu robisz?- udało mi się odezwać, mój głos wyszedł jak napięty szept podczas kiedy chciałam złapać oddech. Wydał z siebie zwiewny śmiech, a jego ręce były głęboko zakopane w kieszeniach.
-Ryan jest na górze, szykuje się a potem wychodzimy,- wzruszył ramionami, jego głos brzmiał spokojnie i opanowanie, kiedy wydawał się całkowicie niewzruszony. Może mój plan nie wypalił.
-Oh okej,- powiedziałam starając się dopasować do jego opanowanego tonu po czym poszłam do szafki, aby sięgnąć z niej szklankę. Zanim mogłam się domyśleć, poczułam jak gorący oddech uderzył o tył mojej szyi, a ręce chwyciły za moje biodra sprawiając, że wypuściłam krótki pisk. Jego wargi docisnęły się do mojej szyi zostawiając na niej pocałunki sprawiając że tłumiłam jęki, kiedy wielokrotnie mówiłam sobie, aby się nie dać.
Obrócił mnie, więc teraz stałam twarz w twarz z nim, -Próbowałaś sprawić, abym był zazdrosny czyż nie?- wychrypiał, jego oczy śmigały od moich oczu do ust i z powrotem powodując, że przełknęłam nerwowo ślinę. Pokręciłam głową próbując zaprotestować, ale przerwał mi, -Sądzę, że tak.- wymamrotał na przeciw mojej skóry po czym umieścił parę pocałunków na niej.
Próbowałam go odepchnąć, wciąż byłam na niego zła i nie chciałam, aby wygrał jak za każdym razem. Zmarszczył brwi, a grymas uformował się na jego ustach. Bez ostrzeżenia jego usta przycisnęły się do moich po czym chwycił moją twarz pogłębiając pocałunek. Odsunęłam się natychmiast, a ryk wyleciał z jego ust. Szybko opuściłam mój wzrok, nie mając odwagi spojrzeć mu w oczy, ponieważ jeśli bym to zrobiła to wpadłabym w jego pułapkę.
Bez ostrzeżenia jego dłonie zaczęły masować nagą skórę moich bioder, gdzie mój top dosięgał, jego doświadczone ręce zaczęły zjeżdżać do mojego podbrzusza po czym dotarł do moich spodni. Jego kciuk zaczął pocierać moją łechtaczkę, natychmiast zrobiło mi się mokro nawet jeśli jego dłoń tylko dotykała mnie poprzez materiał jeans'ów.
-Justin,- wykrzyknęłam nisko napiętym głosem, kiedy poczułam jak niezaprzeczalna fala przyjemności przepłynęła przez moje ciało.
-Nie podoba mi się to, że próbowałaś sprawić abym był zazdrosny przez wykorzystanie chłopca z kółka zadania domowego,- mruknął kładąc większy nacisk na mój rdzeń dzięki czemu wydałam z siebie jęk. -I uważam, że musisz ponieść karę,- wymamrotał na przeciw skóry mojej szyi po czym jego dłoń zaczęła robić kuliste ruchy na mojej prywatności, a kolejny niski jęk wyleciał z moich ust.
-I po wszystkim, jestem ci winien orgazm - odparł sprawiając, że wróciłam myślami do pewnego wieczoru, kiedy nauczył mnie czegoś, o czym mój tata nawet nie mógł marzyć powodując, że moje policzki natychmiast się zaczerwieniły.
On, z naciskiem, pogłaskał mnie przez spodnie, po czym poczułam jak mięśnie w moim podbrzuszu zaczęły się zaciskać i zbyt znajomy uczucie ponownie wpełzło do moich żył. Byłam już o krok od orgazmu.
-Jesteś już blisko?- zapytał na co nieśmiało skinęłam głową. Moje ciało wiło się z przyjemności podczas, kiedy próbowałam rozmawiać, ale żadne słowo nie wyszło z moich ust tylko napięty jęk.
-Dojdź dla mnie,- wychrypiał, a jego słowa były wszystkim czego potrzebowałam, kiedy doszłam w moich spodniach, osamotniony jęk jego imienia wydobył się z moich ust sprawiając, że cwaniacki uśmieszek uformował się na jego ustach.
Miał już coś powiedzieć, ale dźwięk schodzących po schodach kroków zabrzmiał na cały dom. Szybko odsunęłam się idąc do kuchni, aby napełnić szklankę wodą i starając się wyglądać tak bardzo normalnie jak to możliwe i próbując odtrącić ten fakt, że Justin właśnie doprowadził mnie do orgazmu w moich spodniach podczas gdy mój brat był tylko kilka metrów dalej na górze. To było po za bezczelne i byłam tym kompletnie zażenowana.
-Bieber, jesteś gotowy?- zapytał Ryan, jego oczy wylądowały na mnie, a jego brwi zmarszczyły się w zamieszaniu.
-Grace, co ty tu robisz?- zapytał z zaskoczeniem w głosie.
-Właśnie wróciłam z mojej randki z Brad'em.- odpowiedziałam podkreślając randkę, wiedząc że to w pełni rozdrażni Justin'a. Poczułam jak się napiął, a jego usta uformowały się w ciasną, prostą linie.
-A no tak, i jak było?- zapytał niezręcznie, nienawidził idei mnie z chłopakiem- tak jak mój ojciec, był zbyt opiekuńczy. Ale na szczęście Brad był jedynym chłopakiem, który tu pasował. Nie mogę sobie wyobrazić jak by Ryan zareagował jeżeli dowiedziałby się o mnie i o Justin'ie. I sądzę, że nie byłby zbyt zadowolony, wręcz przeciwnie.
-Dobrze, dzięki- odpowiedziałam, ignorując go.
-Cieszę się, będę później,- powiedział kiwając mi, zanim poszedł za Justin'em wychodząc z kuchni. Wydałam z siebie westchnienie ulgi, kiedy usłyszałam że główne drzwi się zatrzasnęły, zadowolona z tego, że przesłuchanie Justin'a i jego tortury w końcu się skończyły. Powinnam być zła w jego kierunku, nie pozwolić mu aby doprowadził mnie do orgazmu – to z całą pewnością nie było częścią planu.
Udałam się na górę, czując się nieswojo i chcąc więcej, aby się przebrać. Co ten chłopak ze mną robił?

__________________________________________________________


Siedzieliśmy przy stole w jadalni. Mój ojciec zaproponował, abyśmy zrobili rodzinną kolację dzisiaj wieczorem, co oznaczało, że ja i Ryan jesteśmy obecni wraz z rodzicami. Jęknęłam z powodu tego pomysłu, ale rzeczywiście było to bardzo miłe, aby spędzić czas z całą rodziną – bo ostatnio tego zbytnio nie robiłam.
Tata uspokoił się już z powodu spadku mojej oceny, tylko z moim stałym obiecywaniem, że następny raz będzie o wiele lepszy. Ryan wziął łyka swojego napoju, odchrząkając i sprawiając to oczywistym, że miał coś powiedzieć, ale nie wydawał się w pełni swobodnie. 
-Więc, wyjeżdżacie na ten weekend?- zapytał, oh zamierza zapytać ich o Montreal.
Ojciec skinął wskazując na Ryan'a, aby kontynuował. 
-Otóż, Dylan i ja myśleliśmy o pojechaniu do Montreal'u i zastanawiam się czy mogę pojechać?- zapytał z nadzieją w głosie. 
-A co z twoją siostrą?- mój ojciec natychmiast odpowiedział, głęboko marszcząc brwi.
-Nie może zostać u swoich przyjaciół czy coś?- przerwał Ryan z niecierpliwością w głosie, starając się być tak bardzo przekonującym jak to tylko możliwe i to było prawie że komiczne oglądając go, gdy się tak zachowuje.
-Nie sądzę, że jest to dobry pomysł, wiesz, że wolę żeby została z rodziną,- skarcił po czym pokręcił głową.
-A co jeśli pojedzie z nami?- zaproponował przez co prawie zakrztusiłam się wodą. Jechać z nim? Nie byłam dość pewna czy mówił to na poważnie. Spojrzałam na niego, po czym on wysłał mi przepraszające spojrzenie. Mój ojciec mruknął coś jakby nad czymś rozmyślał, zamyślony wyraz widniał na jego twarzy podczas, gdy stukał palcami o drewniany stół.
-I z kim tam zostajecie?- tata zapytał, a jego usta uformowały się w prostą linię.
-Zostajemy z jego wujkiem, jestem pewien że nie będzie miał nic przeciwko,- odpowiedział wysyłając mojemu ojcu uspokajający uśmiech, po czym krzyknęłam w duchu. Czy ja nie mam w tym nic do powiedzenia?
-Cóż, to jest lepszy pomysł niż żeby została z jednym ze swoich przyjaciół,- zgodził się, kiwając głową sprawiając, że moje oczy rozszerzyły się lekko. Będę musiała przejechać całą drogę do Montrealu z Ryan'em i jego przyjaciółmi, którzy są całkowicie nie do zniesienia. Oprócz Justin'a, ale wciąż byłam na niego zła.
-Masz coś przeciwko Grace?- mój ojciec zapytał. W końcu ktoś zapytał mnie czy chciałam. Moim pierwszym instynktem całkowicie była odmowa, ale Ryan strzelił mi błagalne spojrzenie i to sprawiło, że kiwnęłam głową zgadzając się na ten absurdalny pomysł.
-Dobrze, więc sprawa załatwiona,- powiedział wydając się zadowolony z tego, że wszystko poszło po jego stronie.
Skończyliśmy kolacje, po czym prosto udałam się do swojego pokoju z Ryan'em na moim ogonie.
-Przepraszam Grace,- przeprosił wysyłając mi spojrzenie pełne winy. Jęknęłam chowając głowę w dłoniach.
-Jak dużo was jedzie?- zapytałam z podrażnieniem obecnym w moim głosie.
-Tylko pięciu,- wymamrotał delikatnie z pełnym winy tonem sprawiając, że poczułam się źle.
-Świetnie,- wymamrotałam kręcąc głową w niedowierzaniu. Cóż, ten weekend zapowiada się interesujący. I trochę nie mogę się doczekać.


 tak jak obiecałam, tak jest.

i jeszcze odpowiem na pewien komentarz

"Rozdział świetny i cieszę się, że wreszcie go dodałaś, tylko po tak długim czasie i takim zwodzeniu nas, że dodasz w jednym tygodniu, a potem pretensje, że się dopytujemy, nie oczekuj, że będziesz miała po 80 komentarzy."

Gdzie was zwodziłam? napisałam, że w jednym tygodniu będzie 21 i 22. Nie napisałam kiedy dokładnie, więc nie rozumiem? Znalazłam czas i oto są, więc co za problem?:)
Nie liczę na 80 komentarzy(nie wiem czy miałaś tu na myśli to, że ludzie czytają ale nie będą dodawać komentarzy bo np rozdział nie był na czas czy to, że mi czytelnicy uciekają) jeżeli was "zwodzę" to już nie zasługuję na komentarze? bo jeżeli tak miałoby to działać to po co mam dalej tłumaczyć? Nie jestem maszyną, jestem TYLKO człowiekiem, mam życie towarzyskie, więc spędzanie mojego czasu wolnego nie polega tylko na siedzeniu przed komputerem. Okej, w porządku, rozdziały nie zawsze pojawiają się na czas, ale jeżeli tak się dzieje to zawsze was przepraszam.
Oczywiście z całym szacunkiem zwracam się do autorki tego komentarza, dziękuję za twoją opinię :)

do następnego! :D

31 komentarzy:

  1. To będzie zdecydowanie ciekawy wyjazd :) Justinowi pewnie sie spodoba xdkocham ten ff ! Dziękuję,ze tlumaczysz, mam nadzieję,że następny będzie niedługo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeleci ją, lol. Za jakieś 2 rozdziały, jak na tym wyjeździe będą. Czytałam po angielsku xd

      Usuń
    2. A no i jej brat się o tym dowie. To będzie mega komiczne xd

      Usuń
    3. Jezu no i po co o tym piszesz? Zepsułaś niektórym czytanie -,-

      Usuń
    4. No właśnie! Nie każdy tutaj zna dobrze angielski i czytał orginał- właściwie prawie nikt, dlatego właśnie jest tłumaczenie... więc jak już przeczytałaś po angielsku to nie czytaj tłumaczenia, no chyba że chcesz, ale przynajmniej nie psuj innym przyjemności z czytania :(

      Usuń
  2. Coś się będzie działo na tym wyjeździe z pewnością :3
    Świetny *o*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne !! :) ciekawe jak przebiegnie wyjazd ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. nie moge sie doczekać tego ich wyjazdu, ciekawe co sie stanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mogę się doczekać kolejnego ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa jak Justin zareaguje na to że Grace też z nimi jedzie.Oj to będzie ciekawy wyjazd mam nadzieję że między nimi do czegoś dojdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam to ff ,nie mogę się doczekać następnego rozdziału😍

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak jak napisalam w dalszej czesci komentarza nie chcialam cie hejtowac, to tylko moje przemyslenia, bardzo się ciesze, ze tlumaczysz i swietnie ci to wychodzi :D przepraszam ze bycie suka, czasem mi to jakoś tak niechcacy wychodzi :D pozdrawiam, Ola :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O jacie :o Jezu tak sie cieszę, że Grace jedzie do Montrealu shdgdgdhdhd ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Swieetne!! No to jestem strasznie ciekawa co w tym montrealu bedzie sie dzialo jdjskdofnc

    OdpowiedzUsuń
  11. ale będzie się działo :D uhuuu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. wo no niezle. dobra to do nn i powodzenia bo tlumacenie nie jest w koncu take latwe

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie moge się doczekac <3 super i życzę weny :]

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział cudowny i tak szybko dodałaś jeeej
    OMG doprowadził ją do orgazmu, a jej brat był tylko kilka metrów dalej. OMG jedzie z kolegami Ryana do Montrealu i będzie tam też Justin. OMG co się tam wydarzy. Cały rozdział to takie jedno wielkie OMG haha
    Czekam na następny. kocham cię xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział! Nie mogę się doczekać następnego, ciekawe co wydarzy się na tym wspólnym wyjeździe :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Olej te wszystkie opinie masz życie i przyjaciół tak samo jak my a dobrze wiem ile pracy jest aby przetłumacZyć rozdział czekan na kolejny będzie gorąco x

    OdpowiedzUsuń
  17. :) Jeju... naprawdę uwielbiam Cię za to co robisz <3

    OdpowiedzUsuń
  18. omg umarłam! to będzie cudny weekend <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Omg boski rozdzial!
    Czekam na nn <3
    Dziękuje że tłumaczysz :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Polecam to opowiadanie http://boody-live.blogspot.com Naprawdę warto. Dopiero zaczyna, ale prolog jest niesamowity.;)

    OdpowiedzUsuń