19.03.2015

Caught [9]

>>> http://animals-tlumaczenie.blogspot.com/ <<<
błagam, zajrzyjcie i jak się spodoba to skomentujcie :)

Grace's P.O.V

Mój wzrok rzucił się na drzwi, serce biło wyraźnie na przeciw piersi, kiedy moje oczy były skierowane w tamto miejsce. W drzwiach stała Danielle, jej usta były lekko rozchylone podczas, gdy patrzyła na mnie w niedowierzaniu. Wyskoczyłam z ramion Justin'a, po czym wyprostowałam swoje ciuchy, bawiłam się palcami w jakimkolwiek ruchu i uczucie mdłości przejęło moje ciało.
-Mogę to wyjaśnić,- wyszeptałam ochrypłym głosem potykając się o słowa, ale prawdą było, że nie mogłam tego  zrobić. Spojrzałam w kierunku Justin'a. Stał obojętny w bezruchu i wzruszył ramionami.
-Jak możesz wyjaśnić złapanie cię obściskującą się ze swoim byłym chłopakiem,- odparła, głęboko marszcząc brwi, wtedy gdy podkreśliła wyraz 'byłym'. W każdym razie, opowiedziałam jej o Justin'ie, a teraz to go nienawidziła.
-Powinieneś już pójść, Justin - wymamrotałam kierując głowę na drzwi, poczucie winy pożerało mnie na myśl o ranieniu teraz dwóch ludzi na raz. Powinnam zakończyć to z Justin'em, jak miałam szansę, bo co jak co, ale on był jedynym, którego kochałam i nigdy nie chciałabym go zranić.
-Zadzwonię do ciebie,- mruknął zaciskając szczękę, po czym wysłał mi ostatnie spojrzenie zanim wyminął Danielle nie wypowiadając wzajemnie do siebie ani jednego słowa; ale znów, nie mogłam ich za to winić. Obserwowałam jak Justin wyszedł, delikatnie zatrzaskując za nim drzwi, następnie mój wzrok wylądował na Danielle.
Przełknęłam nerwowo ślinę, próbując coś powiedzieć, ale wszystko co przychodziło mi do głowy nie było wystarczająco dobre, mimo wszystko, jak mogłam się obronić za to co zrobiłam; nie mogłam. I to było głównym problemem. Staliśmy w milczeniu co czułam, jakby trwało wieki, skrzyżowałam ramiona na piersi, po chwili wzięłam głęboki oddech budując odwagę, aby odezwać się pierwsza.
-Dlaczego?- splunęła zbijając mi tym, więc zamknęłam usta przyjmując jej pytanie. Czy nawet miałam na to odpowiedź? Nie mogłam się obronić, ani tego wyjaśnić, więc co miałam odpowiedzieć?
-Nie rozumiesz,- stwierdziłam lekko łamiącym się głosem, kiedy starałam się z całych swoich sił pozostać opanowaną. -Kocham go,- mruknęłam, nie chciałam tego przyznać ani sobie, ani Justin'owi i nie mówiąc już o Danielle. Ale to była prawda i w końcu to było całą trasą problemu.
-Nie bądź głupia Grace, zostawił cię, pamiętasz? To jasne, że cię nie kocha,- skomentowała chłodno, jej słowa były jak nóż, przez co poczułam jak bicie mojego serca zatrzymało się na moment. Mrugnęłam kilka razy usuwając łzy, po sekundzie usiadłam na łóżku krzyżując nogi, a z kolei pozwoliłam głowie opaść w moje dłonie.
Poczułam jak łóżko ugięło się obok mnie, spojrzałam na chwilę, aby zobaczyć Danielle siedzącą obok wraz z przepraszającym spojrzeniem. Wypuściłam opóźnione westchnienie, wiedziałam, że miała rację. Wiedziałam, że mnie zostawił, ale wrócił i to było wszystkim co się liczyło; lub tak myślałam.
-Przepraszam, ale wiesz, że mam rację Grace, nie czujesz się źle w stosunku do Alex'a?- zapytała, tym razem bardziej delikatniejszym tonem, na co skinęłam przełykając gulę w gardle.
-Oczywiście, że tak, bardziej niż źle, ale ja go nie kocham Danielle,- powiedziałam jej, desperacko starając się pokazać jak się czuję, bo w każdym razie Alex był jej przyjacielem, a nigdy nie chciałam go skrzywdzić.
-Chciałabym tego, naprawdę. Ale po prostu go nie kocham,- dodałam szczerze, ciężki oddech wydostał się z moich ust, kiedy ponownie zwróciłam swoją uwagę na nią. Powiedziałam jej co naprawdę myślę, ale to mi nie pomogło, bo nic nie zostało rozwiązane i jedynym sposobem, aby wszystko było dobrze było wybranie tego z kim chciałam być, ale oczywiście nie było to takie proste jak brzmiało.
-Ale on cię kocha Grace i nie możesz na poważnie wierzyć, że Justin też,- skomentowała świadomie wraz z nutką niedowierzania w głosie, jakby nie mogła zrozumieć dlaczego nie byłam w stanie wybrać pomiędzy nimi. Oczywiście, że z jej perspektywy było to łatwe, ale nie wiedziała połowy z tego i w sumie to chyba dobrze.
Justin powiedział, że mnie kocha, więcej niż raz i nie miałam powodów, aby mu nie wierzyć, więc dlaczego była taka pewna, że to nie była prawda. Ja byłam naiwna, czy ona? Westchnęłam w duchu bawiąc się palcami na kolanach podczas, gdy myśl po myśli ścigała się w mojej głowie nie pozwalając mi trzeźwo myśleć.
-Idę się przejść,- wymamrotałam wstając z łóżka i chwytając kurtkę z jego końca. Założyłam ją, zapinając się, następnie zignorowałam jej wołania wychodząc za drzwi. Zatrzasnęłam je za sobą biorąc głęboki wdech, zimne powietrze działało jako lek uspokajający.
Schowałam dłonie do kieszeni, była połowa listopada więc zaczynało się robić zimniej i zimniej z każdym dniem. Szłam po korytarzu, mój umysł nie był do końca pewny gdzie idę, ale w każdym razie moje stopy mnie prowadziły.
Wyszłam z budynku szkoły; potrzebowałam przestrzeni od wszystkiego i wszystkich. Musiałam wyczyścić swój umysł i podjąć decyzję, bo inaczej będę ranić dwóch ludzi, na których rzeczywiście mi zależało.
Kochałam Justin'a i lubiłam Alex'a. W tej części nie było trudno się zdecydować, ale to nie było takie proste jak to. Czy Danielle miała rację? Justin mnie kochał czy nie? Skąd mogłam wiedzieć?
Alex był dla mnie miły. Był idealnym chłopakiem, miłym, opiekuńczym i lojalnym, więc w tym przypadku Alex był moim wyborem. Nigdy nie zrobił niczego źle i nie było trudno się z nim dogadać, rzadko się kłóciliśmy i naprawdę go lubiłam, ale to raczej nie rozwinęłoby się w miłość?
Miałam wiele wzlotów i upadków z Justin'em, nic nie było z nim proste. Nasz związek był męczący i mylący, a czy to jest warte zaryzykowania, jeśli nie byłam pewna, czy będzie trwał nie dłużej niż dwie minuty.
Co powiedziałabym swoim rodzicom? Nie chciałam nawet wyobrażać sobie ich reakcji. Ale znów, za kilka miesięcy kończę 18 lat, nie mogli powstrzymać mnie od spotykania się z kimkolwiek; ale święta bożego narodzenia się zbliżały, więc wracam do nich za kilka tygodni, co miałabym im powiedzieć?
Westchnęłam z irytacji, zimny oddech pojawił się przede mną na kilka sekund przed zniknięciem. Liście opadły z drzew, lód otaczał większość rzeczy, a drogi były lekko śliskie, więc ostrożnie chodziłam po chodniku obserwując każdy kolejny krok.
Mocniej wepchnęłam palce w swoją kurtkę, kiedy poczułam jak zimna pogoda pożerała moje ciało, choć świeże powietrze oczyszczało mój umysł a cisza była dziwnie wygodna. Dotarłam do ławki w parku, ostrożnie na niej siadając, po czym westchnęłam. Park był pusty, zamrożone huśtawki i drążki wystarczały, aby rodzice zabrali stąd swoje dzieci, więc byłam wdzięczna za tą ciszę.
Justin'a znałam bardziej; mimo wszystko znałam go o wiele dłużej. Był moją pierwszą miłością i wciąż jest osobą, którą kocham, ale miał na mnie uścisk, który był trudny do złamania. I Justin wiedział o mnie więcej, niż Alex, znał prawdziwą mnie, łatwo było być sobą, kiedy z nim przebywałam, nawet jeśli było to czymś, co mój ojciec lub szkoła nie akceptowała.
Miałam być dobrą, religijną dziewczyną, która nie robi niczego złego, nie sprawia problemów i zdecydowanie nie powinna mieć chłopaka takiego, jak Justin. Z drugiej strony Alex pasował idealnie, był uwielbiany przez moją rodzinę i był moim obrazem dostania się do Uniwersytetu McGll.
Owinęłam ramiona wokół talii pobierając jakiekolwiek małe ciepło z ciała, które mi zostało. Było zimniej niż myślałam i żałowałam, że nie ubrałam czegoś cieplejszego.
Kierowałam się głową, czy sercem? Prawie za każdym razem chodziłam za swoim sercem i zobacz, gdzie mnie to zaprowadziło. Westchnęłam, dobrze wiedząc co miałam zrobić i tym razem decyzja była już ostateczna i nie było odwrotu, nawet jeśli nie było to tym, czego naprawdę chciałam.
Wstałam z ławki obserwując swoje kroki, gdy udawałam się do celu o którym nie byłam do końca pewna. Byłam tam kilka razy i za każdym razem nic dobrego z tego nie wychodziło, ale teraz będzie inaczej, tak długo jak będę trzymać to w ten sposób.
Apartament Justin'a był pięć minut drogi stąd samochodem, a ja ledwo wiedziałam jak tam dojść. Wiatr zwiększał swoją szybkość, zimne powietrze niemiłosiernie szczypało moją skórę podczas, gdy nieustannie drżałam.
Szłam za starymi, zardzewiałymi znakami starając się dowiedzieć gdzie się znajdowałam, szłam i szłam, a droga wydawała się być niekończąca. Chodniki były zamarznięte i niebezpieczne; mogłam sobie wyobrazić obraz mojego taty krzyczącego na mnie za spacer w takich warunkach w mojej głowie. Ale nie mogłam teraz zawrócić, musiałam poukładać wszystko zanim poczucie winy wzrośnie jeszcze bardziej.
Otoczenie zaczynało stawać się znajome i rozpoznałam je poprzez kilka podróży samochodem, które tutaj odbyłam. Moje dłonie były teraz jak kostki lodu, zdrętwiałe a moje ciało było przemęczone od drżenia. Oczywiście, że byłam przyzwyczajona do zimna, całe życie żyłam w Kanadzie, ale szalejąca pogoda tutaj była czymś, czego z pewnością nie zapowiadali w prognozie pogody.
W końcu dotarłam do jego bloku z apartamentami; wydałam z siebie westchnienie ulgi, następnie weszłam do budynku, ciepłe powietrze natychmiast mnie pocieszyło, z kolei udałam się do windy. Nacisnęłam przycisk na szóste piętro, drzwi otworzyły się, a po chwili weszłam do środka.
Czekałam w windzie podczas, kiedy zdenerwowanie coraz bardziej pieniło się w moim żołądku, wariowałam w środku o tym co miałam mu powiedzieć, desperacko mając nadzieję, że będę w stanie wypowiedzieć słowa i tortura skończy się szybciej niż później, bo nie byłam pewna czy udałoby mi się to powtórzyć.
Dźwięk oznaczający, że dojechałam na piętro wypełnił moje uszy, na co przełknęłam nerwowo ślinę wychodząc i udając się obszernym korytarzem, przechodząc obok drzwi, aż doszłam do właściwych biorąc głęboki wdech, przygotowując się psychicznie. Nic związane z Justin'em nigdy nie było proste i nie spodziewałam się, aby poszło to teraz z łatwością, nigdy tak nie było.
Zapukałam do drzwi, moje palce nadal były zdrętwiałe, zacisnęłam je mocniej na swoim swetrze, cierpliwie czekając, aż Justin otworzy drzwi. Chwilę potem otworzyły się ujawniając zszokowanego Justin'a.
-Wszystko w porządku?- od razu zapytał, pojmując mój wygląd. W duchu przeklęłam siebie za to, że nie przejrzałam się w lustrze, nawet nie chciałam wiedzieć jak teraz wyglądam. Wpuścił mnie do środka, następnie poszłam za nim zamykając za sobą drzwi.
-Przyszłaś tu na pieszo?- zapytał z niedowierzającym spojrzeniem na twarzy, po czym spojrzał przez okno na szaloną pogodę. Skinęłam drżąc lekko i zajęłam miejsce przy kuchennym blacie.
-Muszę z tobą porozmawiać,- powiedziałam mu, lekceważąc wcześniejsze, po sekundzie podarował mi zmieszany wyraz.
-Zdejmij kurtkę,- powiedział z niewielkim uśmieszkiem zdobiącym jego usta. Dałam mu wzruszający wygląd krzywiąc się na jego wypowiedź sprawiając, że uniósł dłonie w geście poddania.
-Nie miałem tego na myśli, chodziło mi o to, że jesteś zziębnięta, więc musisz założyć coś cieplejszego,- wyjaśnił wskazując, abym zdjęła kurtkę.
Zrobiłam co powiedział, delikatnie zdejmując z siebie ciuch, po czym zimne powietrze pożarło moje ciało. Podał mi bluzę, którą z chęcią przyjęłam, a następnie zarzuciłam ją na swój tułów czując się cieplej z każdą mijającą sekundą.
-Jesteś szalona,- wymamrotał z uśmiechem na twarzy zwracając się do mojej chęci próby porozmawiania z nim. Poczułam jak mój żołądek się skręcił, a po chwili spojrzałam na niego; oparł się o łokcie, zrobiłam to samo, ale siedząc na krześle. Delikatnie żułam swoją dolną wargę, jak starałam się wypowiedzieć to, co miałam do powiedzenia.
-Chcesz coś ciepłego do picia? Zamarzasz,- zapytał chwytając moją dłoń i lekko ją ściskając, jego duża dłoń okrywająca moją od razu przenosła na mnie ciepło. Splótł nasze palce, delikatnie pocierając kciukiem o moje knykcie.
Wydałam z siebie opóźnione westchnie, łzy chciały przełamać bariery, które były moimi kanalikami łzowymi, ale powstrzymałam się, skinęłam głową przyjmując jego propozycję, zwlekałam i wiedziałam o tym; ale nie mogłam się powstrzymać.
Uśmiechnął się, wstawiając wodę i chwytając kubek z szafki. Włożył kilka łyżek czekolady w proszku, potem zalał wodą wlewając odrobinę mleka. Wymieszał płyn łyżeczką, milczeliśmy, a ja ostrożnie go obserwowałam, ani na trochę nie opuszczając swojego wzroku z jego.
-Jak tam sytuacja ze współlokatorką?- zapytał, ponownie opierając się o swoje łokcie, delikatnie dmuchnęłam na napój biorąc łyka, z kolei odstawiłam kubek na ladę zwracając pełną uwagę na Justin'a.
-Właśnie dlatego tu jestem, musimy porozmawiać,- powiedziałam mu, tym razem cichszym głosem i sposób w jaki się wyprostował pokazał mi, że wiedział, że byłam poważna. -Justin, mam chłopaka, którego kocham,- skłamałam, moja klatka piersiowa lekko falowała, mój oddech stawał się lekko nierówny z powodu zmartwienia; nigdy nie byłam dobrym kłamcą.
Prychnął, grymas pojawił się na jego twarzy, kiedy patrzył na mnie z niedowierzaniem, jakby nie mógł uwierzyć w to, co słyszy.
-Chyba nie mówisz poważnie,- odparł wstając, a później przebiegł dłonią przez swoje włosy. -Masz urojenia, jeśli myślisz, że go kochasz,- splunął, w sarkastyczny sposób przewiewny śmiech wyleciał z jego warg, na co skrzywiłam się wewnętrznie, wiedziałam, że tak zareaguje, ale to sprawiło, że wszystko stało się jeszcze bardziej trudniejsze do zniesienia.
-Justin, zostawiłeś mnie a ja ruszyłam do przodu, możesz mnie za to winić?- zapytałam z rozbawieniem, lekko kręcąc głową i opierając się pokusie od zdenerwowania się, to tylko pogorszyłoby sprawę. -Nie mogę robić tego w kółko, doprowadza mnie to szaleństwa i jest to niesprawiedliwe w stosunku do Alex'a,- przyznałam, nerwowo bawiąc się palcami na swoich kolanach, potem spojrzałam na niego, nasze oczy się spotkały, przez co bicie mojego serca natychmiast przyspieszyło, a poczucie winy przebrnęło prze ciało.
-Ale, jesteś moja,- skomentował powoli wypowiadając słowa, jakby starał się wszystko zrozumieć. Przełknęłam nerwowo ślinę, serce biło ewidentnie na przeciw mojej piersi, część mnie życzyła, abym nie poszła za swoim rozumem, ponieważ byłoby to o wiele mniej bolesne.
-On nie zasługuję na ciebie,- jego zirytowanie wzrosło, oczy świeciły z emocją, której nie mogłam rozszyfrować, patrzyłam na niego ze smutkiem chociaż wiedziałam, że dzięki temu nie poczuję się lepiej.
-On jest moim chłopakiem,- powtórzyłam starając się do niego dotrzeć, mój głos był pełen pilności, ale załamał się pod wpływem nacisku. -Po prostu nie mogę już tego więcej robić,- dodałam ze współczuciem. Podniosłam się z krzesła wiedząc, że musiałam już pójść i opuścić to miejsce.
Poszłam w kierunku drzwi, moje serce z każdym niechętnym krokiem było co raz bardziej cięższe. Nagle dłoń pojawiła się na moim ramieniu i obróciła mnie, dzięki czemu spotkałam się z zasmuconymi oczami Justin'a, mój oddech uwiązł mi w gardle, kiedy bez ostrzeżenia jego usta objęły moje.
Jego wargi poruszały się delikatnie na przeciw moich, jego dłoń złapała moją twarzy, gdy rozpacz i pilna potrzeba była przekazywana przez pocałunek czyniąc wybuch motylków w moim brzuchu. Jego wargi pilnie poruszały się z moimi, jakby chciał wykrzesać każde uczucie w jednym pocałunku i ten prosty znak był satysfakcjonujący, ponieważ każde uczucie wróciło.
-Kocham cię,- wymamrotał na przeciw moich ust umieszczając mokre pocałunki wzdłuż mojej szczęki, po kilku sekundach jego oczy spotkały moje, płonęła w nich pasja, jakby przybrał nowy rodzaj miłości. Całkowicie mnie pochłonął, tak jak robił to przez ostatnie dwa lata, ale musiałam go puścić, musiałam podjąć właściwą decyzję.
Kochałam go, to było oczywiste. Ale w miłości już tak jest, że czasem świeci słońce, a później pada deszcz.
Zrobiłam krok do tyłu, wyraźnie oddychając i próbując oczyścić umysł. Zwinęłam dolną wargę do ust biorąc głęboki wdech.
-Przykro mi, Justin - udało mi się wykrztusić łamiącym się głosem, po czym obróciłam klamkę w lewą stronę wychodząc i nie patrząc wstecz.
________________________________________________________

-Kupiłem ci je,- powiedział słodko Alex podając mi ładny bukiet kwiatów podczas, kiedy błysnął mi swoim szerokim uśmiechem, następnie w kochający sposób przycisnął wargi do mojego polika, poczucie winy zwiększyło się w sekundę. Siedzieliśmy w restauracji, w której Alex zaproponował się spotkać, aby przeprosić; po raz milionowy. Ale w rzeczywistości, ja powinnam go przepraszać.
Danielle zgodziła się milczeć i udawać, że nie widziała mnie z Justin'em, ale nie było powodu, aby mu o tym mówiła, bo to co było pomiędzy mną a Justin'em jest już skończone. Nie słyszałam go od ostatnich kilku dni. Na początku było trudno, ale przeszłam już raz przez to, więc musiałam zrobić to ponownie.
Skrzywiłam się w duchu, serce biło mi ewidentnie na przeciw piersi, jak próbowałam skupić swoją uwagę z powrotem na Alex'ie i na tym, jak zorganizował naszą randkę, Justin był przeszłością, a Alex był przyszłością, więc dlaczego nie mogłam wyrzucić go ze swojej głowy.
-Kiedy wracasz do Stratford?- zapytał Alex, kiedy zajęliśmy się naszym jedzeniem, które przed chwilą zostało nam podane. Nie zastanawiałam się nad powrotem, ale byłam w tym samym czasie. Byłam szczęśliwa, że ponownie zobaczę swoją rodzinę, bardzo za nimi tęskniłam, ale będzie to również wspomnienie o Justin'ie i prawdopodobnie wróci do Stratford i ostatnią rzeczą, którą chciałam to wpaść na niego.
-W sobotę,- poinformowałam go, a po chwili wzięłam łyka napoju. -Wracam tutaj na początku stycznia, wtedy kiedy semestr się zacznie,- powiedziałam, mały grymas uformował się na mojej twarzy i udałam irytację, że nie będę w stanie go zobaczyć. Nienawidziłam konieczności udawania wszystkiego i z pewnością nie powinno tak być, ale jestem pewna, że z biegiem czasu się to zmieni. Westchnęłam w duchu.
-Będę tęsknić,- przyznał, mały grymas gościł na jego twarzy i szczerość zaświeciła w oczach.
-Ja też,-


25 komentarzy:

  1. Jacie nie mogę uwierzyć, że Grace tak wybrała :/ale i tak zmieni swoje zdanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka ona! No szkoda mi Justina, ale jej w sumie tez, sama nie wiem co bym zrobila na jej miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pewna że jak pojedzie do Kanady to tam się coś wydarzy... oczywiście z Justinem. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże dlaczego oni nie mg być razem tylko zawsze mają jakieś przeszkody

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak Grace może robić coś takiego Justinowi? Przecież ona go kocha, mam nadzieję że się ogarnie i będzie z nim <3 Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Oo nie :€ Ugh, niech ten Alex zniknie! Świetny rozdział♡Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy ona jest głupia? No bo umówmy się.. Alex to nie Justin.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nazywam się Nadzieja... Nie wiem czy mam kochać swoje imię czy go nienawidzić ? Los całe życie na przemian dawał mi nadzieję i zabierał wszystko łącznie z nią. Czasem mam wrażenie, że bardziej powinnam mieć na imię Nieszczęście. Od zawsze gdy tylko łapałam odrobinę, cienki promyk słońca, przychodziły burzowe chmury. Nigdy nie doszłam do nieba- prawdziwego szczęścia. Ledwo z swoim promykiem przysiadłam gdzieś między niebem a ziemią, strącała mnie nagła wichura nieszczęścia. Nowy upadek- nowe rany. Los roztrzaskał mi serce, a osoby które kochałam zabrały po kawałeczku odchodząc, zostawiając mnie. Wszystko mnie boli... Czuję się jak niedobite zwierze, które skręca się w agonii jednocześnie chcąc umrzeć i żyć. Do tego te moje dziwaczne włosy i blizny! Naznaczona piorunem, nieszczęściem. Wstaję jeszcze jeden raz, ostatni raz... W końcu co innego mi pozostało? Trochę się jeszcze waham. Moje demony co chwilę łapią mnie za nogi, doganiają mnie gdziekolwiek pójdę, ale ciągle idę dalej. Czy to możliwe, że mi się uda??

    Zapraszam do mnie na: dotyk-pioruna.blogspot.com
    Co jeszcze mogę powiedzieć o fabule? Różnie bywa. Jak to w życiu.

    Wpadnij!

    Astraothia

    OdpowiedzUsuń
  9. NIE NIE NIE NIE NIE, to nie tak miało być! To nie go miała wybrać Grace. Błagam, tylko nie to. Dlaczego podjęła taką decyzję? Chce mi się płakać. Biedny Justin. Co on teraz zrobi? A co, jeśli i on sobie kogoś znajdzie żeby zapomnieć o dziewczynie, którą kocha? Co wtedy zrobi Grace? Nie wierzę w to wszystko, naprawdę. Ale... Co wydarzy się w jej rodzinnym mieście? W jej domu? W jej dalszym życiu? Co teraz będzie?! Nie no nie mogę wytrzymać tego napięcia. Dlaczego to się dzieje :'(

    http://collision-fanfiction.blogspot.com/

    Proszę o głosy: http://sonda.hanzo.pl/sondy,241637,P804.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Ughh. kiedy ona w końcu zrozumie że to Justin jest tym jedynym i to jego powinna wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  11. wiem ze dobrze zrobila ale i tak mi smutno :( mam nadzieje ze sie zejda jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne!!!!!! *-*

    OdpowiedzUsuń
  13. Justin na pewno nie przyjął do siebie tego odrzucenia, i będzie walczył o Grace..

    OdpowiedzUsuń
  14. O nie Grace tak to my się bawić nie będziemy. Ty masz wybrać Justina a nie tego Alexa. To Justin jest tym jedynym i sama dobrze o tym wiesz. Czekam na kolejny !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Justin i Grace tak bardzo do siebie pasują! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Justin nie podda się bez walki :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj. Grace. czemu cały czas odpychasz od siebie Justina?
    Razem jesteście idealni *.*

    OdpowiedzUsuń
  18. Eee ty Grace dobrze wiesz ze źle wybralas ale pamiętaj ze Justin tak szybko nie odpuści

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam! <3

    Zapraszam też do mnie :) mam nowy rozdział. Mam nadzieję że jest dobry XD
    http://justin-fanfiction-anastasia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. kocham to ff <3

    OdpowiedzUsuń